Strony

sobota, 6 grudnia 2008

Lublin

Długa przerwa we wpisach - jakoś pogoda nie sprzyja zwiedzaniu, niestety...
A i po ostatnim wyjeździe duch nieco we mnie upadł.

Wizyta w Lublinie, w długi, listopadowy weekend zakrawała o kpinę. Aż szkoda słów, by opisać rozczarowanie, które odczułem w tym mieście.
Wszystko pozamykane - zamek, muzea oraz zero informacji. Tłumy ludzi, odbijały się od wrót poszczególnych instytucji a potem bez celu przemieszczały się po zapyziałej (niegdyś pewnie urokliwej) starówce. Dno...
Plus absurd - w żadnym (sic!) lokalu nie można się było napić "Perły", miejscowego piwa, które mam wielce rad.

Nawet nie wiem, czy mam ochotę dać Lublinowi jeszcze jedną szansę... Bo poziom mojej irytacji był większy, niż ustawa przewiduje...